Home Zdrowie Psychologia Gromadzenie a zdrowie psychiczne: pięć słynnych przypadków, które zszokowały świat

Gromadzenie a zdrowie psychiczne: pięć słynnych przypadków, które zszokowały świat

0

Problemy ze zdrowiem psychicznym nie zawsze wyglądają tak, jak to widzimy w filmach. Czasami są ciche. Wewnętrzny. Jest to bitwa, którą toczy się w ciszy, podczas gdy świat idzie dalej. Ale czasami? Robią hałas. Przyciągają uwagę. Sprawia, że ​​ludzie zastanawiają się, jak czyjeś życie zostało tak uwikłane w rzeczy, wspomnienia i śmieci.

Gromadzenie jest jednym z tych warunków, które występują w całym spektrum. Dla wielu zaczyna się od małych rzeczy. Kilka dodatkowych pudełek w garażu. Szuflada pełna paragonów, które mogą się przydać „kiedyś”. Wyznaczenie wyraźnej granicy pomiędzy kolekcjonowaniem a nieporządkiem jest trudne, zwłaszcza gdy to ty kolekcjonujesz. Nie widzisz, jak rośnie sterta; widzisz tylko wartość przedmiotu.

Ale nie jesteśmy tu po to, żeby omawiać łatwe przypadki. Patrzymy na skrajności. Historie, które trafiły na pierwsze strony gazet, ponieważ nie dało się zignorować ogromu rzeczy. To piątka znanych osób, których tendencje do gromadzenia osiągnęły takie nasilenie, że zmusiły świat do bliższego przyjrzenia się temu zjawisku.

Bettina Grossman: Sztuka w cieniu

Bettina Grossman jest artystką. To jest podstawowy fakt. Jest także płodna.

Przez dziesięciolecia Grossman pracował w izolacji. Nie szukała uwagi. Świat sztuki, znany z wybiórczości i często okrutności wobec tych, którzy nie przestrzegają zasad networkingu, w dużej mierze ją zignorował. Nie było sprzedaży. Krytycy o niej nie pisali. Ale ona nie przestała. Malowała dalej. Twórz rzeźby. Twórz filmy. Farba.

Technologia nie miała znaczenia. Ważny był sam akt stworzenia.

Rezultatem była góra pracy. Nie tylko gotowe prace, ale także szkice. Badania. Niekompletne eksperymenty. Wrak twórczego życia żył z dala od uwagi opinii publicznej.

Magazynem jej prac stało się mieszkanie na piątym piętrze hotelu Chelsea. Ściany ukryte były pod warstwami papieru i płótna. Podłogi zniknęły pod tymi stertami. Stosy sięgały prawie do sufitu.

Dotarcie do mieszkania było logistycznym koszmarem. Grossman spędzała więcej czasu na korytarzu niż we własnym mieszkaniu. Aby dostać się do łóżka, musiała przeczołgać się przez gruzy. Było to więzienie, które sama zbudowała z miłości do sztuki i braku kanałów dystrybucji swojej twórczości.

Dla publiczności pozostawała duchem, dopóki do jej drzwi nie zapukał młody reżyser Sam Bassett. Nie przyszedł sądzić. Przyszedł posłuchać. Zaprzyjaźnił się z nią. Potem nakręcił o niej film.

Dokument Bettina Grossman: Życie i twórczość artysty zrobił więcej niż tylko dokumentował jej mieszkanie. Pomógł jej sprzątać. Nadał kontekst chaosowi. Nagle stosy śmieci nie były już tylko bałaganem. Stały się dowodem niezłomnej energii twórczej. Twórczość Bassetta i kolejne filmy o niej zmusiły świat sztuki do spojrzenia na to, czego mu brakowało.

Edith Ewing Bouet Vieux Bouet: Dziedzictwo szarych pałaców

Zanim zdecydujesz, że gromadzenie danych jest problemem w dobie współczesnego Internetu, poznaj Edith Ewing Boue Vieux Bouet.

Oto historia „Babci”, ciotki Jackie Kennedy’ego. Sprawa sama w sobie była na tyle duża, że ​​trafiła na pierwsze strony gazet, ale rzeczywistość jej życia była znacznie mroczniejsza niż plotki o celebrytach.

Edith mieszkała w Gray Gardens, ogromnej, rozpadającej się posiadłości w East Hampton w stanie Nowy Jork. Mieszkała tam z

Tragedia szarych ogrodów

Edith Ewing Bouvard Bale, znana krewnym po prostu jako „Duża Edie”, i jej córka, Edith Bouvard Bale (lub „Mała Edie”), spędziły dziesięciolecia w cieniu sławy własnej rodziny. Mieszkali w Gray Gardens, rozległej, niszczejącej posiadłości w East Hampton w stanie Nowy Jork. Mieszanie nazw było praktyczną koniecznością. Rodzina Bouvardów bezkrytycznie używała tych samych nazwisk. Dokument o ich izolacji ugruntował później ich miejsce w popkulturze.

Byli ekscentryczni. Były zamknięte. Dom opowiedział tę historię.

Luksusowa dekadencja określiła ich istnienie. Minęły dziesięciolecia, gdy gromadzili zwierzęta. Podobno w różnych okresach trzymali około 300 kotów. Szopy wpadały przez dziury w dachu. Byli nieproszonymi gośćmi w domu, który ledwo się trzymał.

Pracownicy mediów w końcu weszli do środka. Scena była obrzydliwa. Podłogę pokrywały góry pustych puszek. Wszędzie walały się odchody. To nie był tylko brud. Było to zaniedbanie na skalę przemysłową.

Matka i córka zaciekle chroniły kilka pozostałych pamiątek rodzinnych. Nie chcieli wyjeżdżać. Lokalnym władzom trudno było ich eksmitować. Walka trafiła na pierwsze strony gazet w całym kraju. Dlaczego? Ponieważ byli krewnymi Jacqueline Kennedy Onassis. Duża Edie była jej ciotką. Mała Edie jest jej kuzynką. Związek ten przyniósł sławę kobietom żyjącym w zapomnieniu.

Czy było to zaburzenie zbieractwa? A może coś bardziej złożonego? Ogromna liczba kotów wskazuje na załamanie psychiczne. A może po prostu o głębokiej izolacji. W Grey Gardens granica między ekscentrycznością a patologią całkowicie się zatarła.

Obsesyjny kolekcjoner

Alexander Kennedy Miller był kimś więcej niż tylko kolekcjonerem. Był archiwistą dziwności.

Obsesja Millera nie była związana ze sztuką ani historią. Kojarzono ją z przedmiotami, które inni wyrzucili. Z tego, co znalazł, zbudował dom w całości. Nie repliki. Prawdziwe przedmioty.

Jego zbiory liczyły tysiące pozycji. Większość z nich została wyrzucona przez innych. Widział wartość tam, gdzie inni widzieli śmieci. Nie chodziło tylko o oszczędność miejsca. To był stan obsesyjny.

Skala jego gromadzenia była ogromna. Wypełniał pokoje przedmiotami, które nie służyły żadnemu praktycznemu celowi. Odwiedzający często byli przytłoczeni ilością śmieci. W powietrzu unosił się zapach starego papieru i kurzu.

Miller nie tylko kolekcjonował. Nadzorował. Każdy przedmiot miał swoje miejsce w jego mentalnym ekwipunku. Usunięcie przedmiotu zakłóciło cały ekosystem jego domu.

To zachowanie odzwierciedla to, co obserwujemy w przypadkach poważnych zaburzeń zbieractwa. Emocjonalne przywiązanie do przedmiotów zastępuje ludzkie powiązania. Dom staje się fortecą przeciwko światu, który nie rozumie.

Historia Millera jest doskonałym przykładem tego, jak obsesja może pochłonąć życie. Tu nie chodzi tylko o rzeczy. Chodzi o kontrolę, jaką zapewniają. W chaotycznym świecie nagromadzony obiekt jest przewidywalny. Pozostaje dokładnie tam, gdzie go umieścisz.

W przeciwieństwie do kobiet Bouvard, które mieszkały w rozpadającej się rezydencji, Miller zbudował swój świat od zera. Ale efekt końcowy był podobny. Izolacja. Życie wśród rzeczy, nie ludzi.

Pozostaje pytanie: czy można kiedykolwiek naprawdę posiadać przedmiot? A może obiekt jest Twoją własnością?

Dla Millera odpowiedź była jasna. Należał do kolekcji. A kolekcja nie miała końca.

Alexander Kennedy Miller nie tylko oszczędzał pieniądze. Pochował ich.

Ten człowiek był skąpcem w stopniu graniczącym z nieszczęściem. Kiedy zmarł w 1993 r., trzy lata przed żoną, śledztwo w sprawie jego testamentu ujawniło wizerunek mężczyzny, który dostrzegał wartość tam, gdzie inni widzieli śmieci. A dokładniej tam, gdzie inni w ogóle nic nie widzieli.

Jego miłość do samochodów była znana ogółowi społeczeństwa. Był właścicielem około 50 pojazdów. Wiele z nich to Stutz, mało znana marka luksusowych samochodów z początku XX wieku. Ale samochody to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod nimi ukryto tysiące części zamiennych. Uszczelki. Amortyzatory. Korki chłodnicy. Silniki. Objętość tych śmieci była trudna do oszacowania, ponieważ była po prostu ogromna.

A potem przyszły pieniądze.

Śledczy znaleźli nie tylko kilka porozrzucanych banknotów. Odkryli ten stan. Para zaoszczędziła prawie milion dolarów w złocie. Kolejne 60 000 dolarów było ukryte w srebrze. Rachunki opiewały na kwotę 700 000 dolarów. Akcje i udziały dodały kolejne 200 000 dolarów.

Nie był przechowywany w sejfie. To było wszędzie. Sejfy. Szafki metalowe. Zakopane bezpośrednio w ziemi pod deskami podłogowymi. To nie było tylko oszczędzanie. Była to gospodarka równoległa zbudowana na paranoi i oszczędności.

Góra kurzu

Inaczej żył Edmund Siegfried Trebus. Jego historia nie zaczęła się od złota. Zaczęło się od śmieci.

Wystąpił w serialu BBC A Life of Grime. Shoko dokumentowała codzienną pracę urzędników ds. środowiska i zdrowia. Najbardziej skrajnym przypadkiem był Trebus. Zaczął zbierać pewne przedmioty. Odkurzacze. Kamery. albumy Elvisa Presleya.

Wydawało się to nieszkodliwe. Potem sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Przez dziesięciolecia kolekcja powiększała się. Trebus błąkał się po ulicach w poszukiwaniu nowych rzeczy. Jego dom nie był w stanie tego pomieścić. Podwórko nie było w stanie tego pomieścić. Zamienił się w górę rzeczy o wątpliwej wartości. Zaciekle bronił swoich oszczędności.

Policja i służby sanitarne próbowały przywrócić porządek na miejscu. Napotkali konflikty werbalne. Spotkali mężczyznę, który wierzył, że jego śmieci to skarb. Zmarł w 2002 roku, pozostawiając po sobie pomnik ogrodnictwa, od którego nie można było oderwać wzroku.

Labirynt braci Collier

Homer i Langley Collierowie byli prywatni do tego stopnia, że byli niewidzialni. Są prawdopodobnie najsłynniejszymi kolekcjonerami w historii. Ich historia stała się szerzej znana opinii publicznej dopiero po ich śmierci w 1947 roku.

Langley, młodszy brat, opiekował się Homerem. Homer był ślepy i sparaliżowany. Podczas gdy Langley zajmował się domem, wychodził także w nocy. Przyniósł rzeczy do domu. Wiele przedmiotów.

Brownstone na Manhattanie zamienił się w kupę śmieci. Około 100 ton rzeczy. Langley bał się złodziei. Bał się świata zewnętrznego. Zbudował więc obronę.

Majdan.

To właśnie te pułapki ostatecznie go zabiły. Przypadkowo aktywował jeden z nich. Jednak moją uwagę przykuł zapach. Sąsiedzi wezwali policję. Smród był przeogromny.

Homer został odnaleziony jako pierwszy. Niedawno zmarł z głodu. Jednak zapach nie pochodził od niego. Pochodziło z rozkładu samych nagromadzeń. Poszukiwania Langleya były kontynuowane.

Zajęło to tygodnie. Szukaj w całym mieście. Langleya znaleziono zaledwie dziesięć stóp od swojego brata. Pochowany pod gruzami, które zbierał przez całe życie.

Co znajdowało się w kamienicy?

Skala oszczędności braci Collier wymyka się logice. Ze stosu nie brakowało ani jednego elementu.

Kiedy robotnicy w końcu oczyścili kamienicę, znaleźli stosy gazet. Stosy książek. Zepsute zabawki dla dzieci. Manekiny krawieckie. Brudne zdjęcia. Części samochodowe. Walizki. Pojemniki na chleb. Zepsute meble.

I fortepian. Ponad kilkanaście sztuk.

Były ułożone wysoko. Szczelnie zapakowane. Fizyczne ucieleśnienie życia w strachu i izolacji.

Dlaczego oszczędzamy niepotrzebne rzeczy

Patrzymy na zakopane złoto Millera i zachwycamy się matematyką. Po co gromadzić bogactwo, którego nie można wydać? Po co zakopywać go tam, gdzie nie można go użyć?

Patrzymy na górę kurzu Trebusa i widzimy szaleństwo.

Patrzymy na pułapki Colliersów i widzimy tragedię.

Ale mechanizm jest ten sam. Przekonanie, że trzymanie się rzeczy jest bezpieczniejsze niż puszczanie ich.

Miller trzymał się tej wartości. Trebus trzymał się wspomnień. Colliers nadal kontrolowali sytuację.

Stosy gazet nie były tylko papierem. Były zapisem świata, do którego bali się wejść. Sterty części samochodowych były nie tylko metalowe. Obiecywali naprawy, które nigdy nie nastąpią.

Łatwo je ocenić z zewnątrz. Łatwo to nazwać chorobą. Ale ten impuls jest nieodłączny od człowieka. Wszyscy tworzymy kolekcje. Wszyscy coś oszczędzamy.

Różnica polega na objętości. Różnica polega na cenie.

Miller pozostawił swoim spadkobiercom koszmar odkryć. Trebus pozostawił wizualną plamę na swojej społeczności. Collierowie zapłacili za to życiem.

Opróżniamy nasze szafy. Oddajemy stare ubrania. Wyrzucamy przeterminowane leki. Czujemy się lżejsi.

Ale co się stanie, gdy waga stanie się zbyt duża? Kiedy „na wszelki wypadek” zmienia się w „tylko dlatego”?

Brązowy kamień zawalił się pod własnym ciężarem. W końcu tak się dzieje ze wszystkim.

Exit mobile version